Zayn.
Byliśmy razem 5 lat. Tak,to było piękne 5 lat. Znałam Cię jeszcze zanim stałeś się sławny, rozpoznawalny. Pokochałam Cię takiego jakim byłeś.
Potem poszedłeś do X-Factor'a. Wspierałam Cię. Byłam na każdym występie, w każdym odcinku. Broniłam Cię w szkole, przynosiłam notatki. Przychodziłam na Twoje próby. Byłam.
Nagle stałeś się sławny. Nie wiadomo kiedy mnie odrzuciłeś w kąt. Rozumiem, poznawałeś się z chłopakami, nagrywaliście. Rozumiem wszystko. Tylko czemu nie było w tym mnie? Wiele razy próbowałam się z Tobą skontaktować. Dzwoniłam- nie odbierałeś. Przychodziłam- nie było Cie w domu. Zapomniałeś o mnie. O tej dziewczynie, która była z Tobą cały czas. Która nie pozwalała Ci się załamać. Która, jak mówiłeś, przynosiła światełko w tunelu, która kochała Ciebie i Ty ją kochałeś.
Pojawiły się próby, koncert., płyty, fanki. Nie było dla mnie czasu. Mimo to cieszyłam się. Cieszyłam się, że marzenie mojego chłopaka się spełniło. Fakt, że odeszłam w zapomnienie bolał, ale Twój uśmiech przeganiał ból na cztery strony świata.
Potem pojawiła się Perrie. Spotkaliście się pierwszy, drugi, trzeci raz. W końcu zostaliście parą. Nie łatwo było mi o tym czytać. Kiedyś na jej miejscu stałam ja. Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Ale zastąpiłeś mnie nią. Nie dziwię Ci się. Nie dorównuję jej urodą, talentem ani osobowością. Jest niezwykła. Ja jestem tylko dziewczyną z Bradford. Ale kiedy byłam z Tobą byłam najszczęśliwszą osobą pod Słońcem. Wszystko było inne. Zayn! Ja chcę Twojego szczęścia, przecież wiesz! Ale nie umiem sobie poradzić! Nie umiem zrozumieć, że tak po prostu odstawiłeś mnie w kąt i zastąpiłeś nią. Ja chcę żeby wszystko wróciło! Żebyś znów zabierał mnie wieczorami na spacer, żeby było jak kiedyś. Rozumiesz? Ale nie mogę tego od Ciebie wymagać. To Twoje życie, Ty masz być szczęśliwy. Nikogo nie obchodzi taka zwykła Alex z Bradford.
Proszę. Niech Perrie dba o Ciebie. Nawet nie wie jakiego ma wspaniałego, już teraz, narzeczonego.
Twoja Alex.
Odłożyłam kartkę na komodę. To było dla mnie za wiele. Nie umiem o tym mówić. Nie potrafię mówić co przez niego robiłam. To boli. Wspomnienia, uczucia. Ale kiedy tylko sobie przypomnę jak to wyglądało:
To boli. On nie wiedział, nie wiedział co robi. Ja rozumiem. Pewnie nie myślał, że mnie to zaboli. Nikt o tym nie myślał.
Ale jak ja musiałam być wyniszczona, skoro w nocy zakradałam się po lekarstwa rodziców? Jak musiał mnie zranić? Tak, tego nikt nie zrozumie.
Jak ja się zachowywałam? Kiedy brałam żyletkę, rozcinałam skórę. Uwielbiałam patrzeć jak pęka i napełnia się krwią. To bolało, ale nie bardziej niż to co zrobił.
Teraz jak jest? Teraz oni wezmą ślub i nikogo nie będzie obchodzić moje zdanie. Na początku ich kariery trochę się widywaliśmy. Poznałam Liam'a, Harry'ego, Louis'a i Niall'a. Polubiliśmy się. Ale potem kontakt zanikł. Czasem zastanawiam się czy się zmienił. Czy pamięta o mnie. Chciałabym kiedyś od niego usłyszeć "Tęskniłem za tobą.", ale on tak nie powie. To niemożliwe, nierealne. Ciekawi mnie jego osoba. Czy jest szczęśliwy. Czy chciałby wrócić. Czy nie jest za późno.
Wzięłam "list" włożyłam go w kopertę i zaadresowałam pod zdobyty od jego rodziców adres.
Ubrałam się ciepło i wyszłam. Mimo, że obiecałam sobie nie płakać, łzy spływały mi po polikach strumieniami.
W drodze na pocztę zerwał się silny wiatr. Nie ruszyło mnie to i szłam dalej. Wiatr rozwiewał moje kasztanowe włosy. Mokre policzki z każdym podmuchem były bardziej suche. W końcu nie było prawie śladu, że płakałam. Podniosłam dumnie głowę i weszłam na pocztę. Dałam list i poszłam dalej.
#2 tygodnie później
*Zayn*
- Zayn list do ciebie!- usłyszałem wołanie z dołu.
- Od kogo?- odkrzyknąłem.
- Od jakieś Alex... Ona jest z Bradford.
Nie mogłem uwierzyć własnym uszom. Alex? Jak ona mnie znalazła? Czego chce? Wiem, nie powinienem jej tak zostawiać, ale ja nie chciałem je mówić, że z nią zrywam. Wiedziałem jaka ona jest. Za bardzo przyjęłaby to do siebie. Nie chciałem tego.
#miesiąc później
Wsiadłem w samochód i pojechałem pod dawny adres zamieszkania Alex. Znając życie nadal mieszka z rodzicami.
Zobaczyłem ją w oknie. Stała smutna. Pewnie jest taka zawsze od tamtego czasu. To przeze mnie. To moja wina.
Zapukałem. Otworzył mi jej tata. Mimo to z uśmiechem. Zawsze mnie lubił.
- Alex, jesteś?
- Zayn?- oczy zabłyszczały jej w blasku lampy. W pokoju panował półmrok.
- Tak, to ja. Ten dupek, który cie skrzywdził- spuściłem głowę.
- Zayn. Nie bierz tego do siebie. Nie chciałam żeby tak było, ale co ja miałam zrobić? Pozwoliłam Ci po prostu być szczęśliwym.
- Ale Alex! Ja byłem szczęśliwy! Byłem szczęśliwy zanim poznałem Perrie. Ale nie umiałem tego docenić. Przepraszam.
- Zayn, teraz już nie ma "przepraszam". Ja nie potrafię.
- Rozumiem.
Wyszedłem ze spuszczoną głową. Odjechałem.
*Alex*
On wyszedł. Ja zostałam sama. Czy to naprawdę musi tak być? Kto to ustala? Pytam. Ja nie chcę! To brzmi dziecinnie, ale tak jest. Chcę żeby wrócił, ale boję się mu zaufać.
#3 miesiące później.
Stałam przed drzwiami jego domu. W aucie siedział mój tata. To on mnie do tego namówił. Przywiózł mnie i kazał mi być szczęśliwą. Więc proszę.
Drzwi otworzył mi Liam. Pamiętam go w bujnej czuprynie, teraz włosy przystrzyżone.
- Zayn, obawiam się, że to do ciebie.
- Już idę.
Czekałam na niego 10 minut, ale w końcu zszedł.
- Alex?
- Tak. Możemy pogadać?
Poszliśmy na górę do jego pokoju.
- Zayn. Ja.. ja cie kocham. Nie chcę żebyś był z kimkolwiek innym. Ja tego nie wytrzymam.
- Alex. Ja ciebie też kocham i nie wytrzymam bez ciebie.
#3 lata później.
Zayn 3 tygodnie po naszej "rozmowie" zerwał zaręczyny z Perrie. Jesteśmy oficjalnie małżeństwem i mamy rocznego synka.
___________________
To pierwsza historyjka na blogu. Będą same takie historyjki (To znaczy jednoczęściowe).
Na początek życzę sobie 4 kom i następna ;)
//Zax♥


powiem tyle nie pisz takich bo rycze <3
OdpowiedzUsuńSliczne, ze Awww :3 <3
OdpowiedzUsuń